Niestety dziś znów powrót do smutnej, szarej rzeczywistości pomimo świecącego dziś w ciągu dnia słońca w Trójmieście po błogim świątecznym lenistwie. Wszędzie daje się odczuć smutek, żal po stracie prezydenta, jego małżonki i wielu innych osób w katastrofie lotniczej. Ze swojej strony mogę jedynie wyrazić głęboki żal dla osób które straciły w niej swoją rodzinę, najbliższych.
A tak u mnie niestety też nie za wesoło. Może to wydać się bardzo błache w porównaniu z wczorajszym wydarzeniem ale miałam mocną kłótnie z osobą na której mi bardzo zależy. Usłyszałam kilka gorzkich słów na swój temat i sama pewne sprawy wykrzyczałam które dusiłam w sobie od dawna. Pewnie po ochłonięciu będę większości słów żałować jednak musiałam to zrobić . Przynajmniej wtedy mi się tak wydawało. Gdybym mogła cofnąć czas pewnie w zupełnie innym tonie przeprowadziłabym tą rozmowę, w innych warunkach i dobrałabym bym inne słowa żeby wyrazić to co czuje. W tym momencie mogę jedynie przemyśleć swoje zachowanie, pewne słowa i pogodzić się z tym, że ukochana osoba nie będzie chciała mnie nigdy więcej widzieć ani ze mną rozmawiać i wytłumaczyć całą tą sytuacje. Niestety wiem, że jestem wybuchowa i muszę z tym walczyć ale chciałabym żeby ktoś pomimo to i innych moich wad potrafił mnie zrozumieć… Ale czy prawdziwa miłość istnieje i potrafi wszystko wybaczyć? W dniu dzisiejszym zaczynam w to wątpić.
Jako, że mój blog ma być o wszystkich pierdołach to postanowiłam tez napisać notkę o kosmetyku który udało mi się wreszcie skończyć.

Mydełko jest bardzo wydajne choć mi się udało skończyć w około 3 tygodnie stosując codziennie. Jednak ja zrobiłam z tego takie 3w1 - mydło do rąk, płyn do kąpieli i oczywiście to do czego jest przeznaczone - mydło do ciala :). Zapach dla niektórych osób podobno chemiczny jednak dla maniaków coli (takich jak ja) zapach nie powinien być przeszkodą, wręcz zachętą, choć przy tak częstym stosowaniu do wszystkiego może być drażniący. Nie wysusza skóry więc za to plus - chociaż i nie nawilża ale nie było żadnych obietnic, że będzie to robić i od tego mam odpowiednie balsamy itp. :). Jednak bardzo polecam - na zmiane z innymi - gdyż butla 500ml kosztuje jedynie ~5zł. Bardzo dobry, tani i polski produkt.
Tagi: kosmetyki, ziaja, maziajki
skomentuj (0)
Żerujący na cudzej dobroci – oczywiście że pasożyty! Niestety jest to bardzo rozpowszechnione zjawisko… Mam wielu znajomych którzy starają żerować się na innych w tym również na mnie. Chociażby: dużo znajomych w każdy piątek stara się zdobyć notatki z wykładów z całego tygodnia. No nic – teoretycznie nie są one obowiązkowe ale jak chcą się mieć później z czego uczyć to niech też czasem sami ruszą dupę i pomęczą się te 1,5 godziny a nie ja marnuje swój czas na skanowanie im (bo oczywiście ksero za drogie…)! Mogą zdarzyć się jakieś przypadki, że ktoś chory ale lenistwa i próby wykorzystania mnie nie toleruje! Następnym przykładem może być również moja „współlokatorka”. Teoretycznie ma swój pokój obok i wszystko w nim najpotrzebniejsze (nawet TV bez którego obejść się można). Jednak co wieczór jak bym chciała posiedzieć sama, odpocząć, pogadać z rodzicami/chłopakiem to ona siedzi na dupie i ogląda TV u mnie. Nie dość że mega głośno to jak ja chce ściszyć żeby normalnie pogadać to się ona bulwersuje. Jest też kwestia kosmetyków. Notorycznie używa moich balsamów, pasty do zębów, papieru toaletowego (wiem, że to brzmi śmiesznie) i innych takich… W październiku jeszcze się pytała a teraz już konkretnie się rozpastwiła i sama sobie bierze i używa. Również swego czasu próbowała podbierać ciągle ode mnie fajki – jednak znając już jej sposób bycia zaczęłam mówić stanowcze nie. Trzeba było widzieć jej próby szantażu na mnie: „jak mi nie dasz to nie będę chodziła z tobą na zajęcia” (a troszkę byłoby to ciężkie gdyż jesteśmy razem w grupie i mieszkamy w tym samym miejscu) albo „jak nie dasz to nie pójdę z Tobą gdzieś tam / nie zrobię czegoś tam”. Mówi się trudno – non stop razem nie wytrzymałabym z nią a jak sama daję radę coś zrobić to robię sama. Nawet do ciuchów już zaczyna mi się dobierać. Całe szczęście do jedzenia jeszcze nie…
Pomoc pomocą ale trzeba znać pewne granice. Moje przesłanie z tej notki: PASOŻYTOM WON!
Jako że jest to moja pierwsza notka wypadałoby napisać coś o sobie. Jestem 19-letnią studentką pierwszego roku. Jestem uzależniona od muzy, filmów, niestety fajek, swojego lenistwa ;). Uwielbiam również jak na kobietę przystało kosmetyki – mam głównie fioła na wszelakich balsamach i żelach/mydłach do ciała. Prowadząc dalej monolog na swój temat to powiem tak: bardzo łatwo mnie zdenerwować, za szybko się irytuje na wszystko i wszystkich. Najbardziej wkurza mnie złośliwość rzeczy martwych oraz głupota innych i moja (na czym się czasem łapie, że palne lub zrobię coś głupiego). Staram się być samokrytyczna jednak czasem lubię połechtać swoje ego ;).
Do czego będzie mi potrzebny ten blog? Właściwie to sama nie wiem, pomimo pisania swoich gorzkich żali i innych frustracji będę pewnie pisać m.in. o filmach, literaturze, ciuszkach i innych typowych dla mnie pierdołach. Więc jeśli kogoś będzie to interesowało – życzę miłej lektury.
A tak kilka słów z dnia dzisiejszego. Przez cały dzień praktycznie nic nie zrobiłam. Jedynie pokursowałam trochę na trasie „uczelnia – biblioteka – ksero”. Trzeba było chociaż trochę uciszyć swoje sumienie kserując książkę z której mamy przygotować kilkadziesiąt stron na najbliższe zajęcia. W sumie przez święta na przygotowanie mamy calutki miesiąc na zrobienie tego. Jednak znając swoje podejście do książek naukowych (inny typ literatury przypada mi do gustu tylko do tego mam uraz ;)) tak jak w semestrze pierwszym nie otworzę żadnej skserowanej książki więc nie wiem po co wywalam pieniądze na ksero. I tak na każde zajęcia trzeba mieć jakieś materiały wydrukowane które wykładowcy nam przekazują i oczekują ich posiadania więc na samym tym można zbankrutować. Nie wiem kiedy nauczę się odróżniać co potrzebne a co nie na tych studiach ;).
Na dziś wieczór będę już kończyć. Dla tych którzy w ogóle trafili na tego bloga i dotrwali do końca tej notki życzę dobrej nocy a sama wybalsamuję się na słodką truflą i migdałkami ;).